Być kobietą w Kanadzie

Kobiety

Po ostatnim Dniu Kobiet, miałam sporo przemyśleń na temat podejścia do kobiet w Kanadzie. Jestem świadoma, że w każdej części Kanady może być inaczej. Możliwe też, że każda z was doświadczyła tego na inny sposób, albo wcale i naprawdę z chęcią o tym usłyszę. Pogadajmy o tym, czy łatwo jest być kobietą w Kanadzie.

Kanada

Kanada jest krajem wielokulturowym, dumnym z wolności od dyskryminacji. I po części to prawda. Nigdy nie poczułam się dyskryminowana z uwagi na to, że jestem Polką. W Kanadzie legalne są małżeństwa tej samej płci. Nie wolno dyskryminować nikogo ze względu na płeć, wiek, pochodzenie, wyznanie, kolor skóry, wykształcenie itd. Za to grożą spore konsekwencje. To jeśli chodzi o prawo w Kanadzie.

Jak jednak jest naprawdę? Czy nigdy nie słyszeliście o dyskryminacji ludzi pierwszych nacji w Kanadzie? A jak to jest z kobietami?

Tak, jestem kobietą

Nazwijcie mnie wariatką, ale naprawdę bardzo się zdziwiłam, przy wypełnianiu jednego z formularzy dla mojego pracodawcy, kiedy to musiałam zaznaczyć czy znajduję się w którejś z wymienionych mniejszości. Na liście, pośród takich punktów jak m.in.: osoba niepełnosprawna i osoba, pochodzenia pierwszej ludności, widniał napis Woman (kobieta).

Na początku poczułam się jakoś dziwnie nieswojo, ale zaraz wytłumaczyłam to sobie faktem, że prawdopodobnie to dlatego, że kobiety wg prawa nie mogą podnosić tak dużych ciężarów jak mężczyźni i może Kanadyjczyk widząc moje imię nie będzie wiedział jaka płeć się za tym kryje…

Doświadczenia

Nigdy w prost mi nikt nie powiedział, że jestem gorsza, bo jestem kobietą. Nigdy wcześniej nie rozumiałam całego tego feminizmu. Jednak im dłużej jestem w Kanadzie, tym bardziej zaczynam się zastanawiać o co tutaj chodzi.

Podam parę przykładów, które zmusiły mnie do pomyślenia nad postrzeganiem kobiet w Kanadzie. Moje doświadczenia zaczynają się od malutkich, prawie niewidocznych, subtelnych zachowań mężczyzn, do rozmów z innymi kobietami i ostatnimi życzeniami, które złożył nam nasz szef w Dniu Kobiet.

Przykład 1

Altona, to małe miasteczko. Idąc do sklepu po bułki, spotkasz przynajmniej 5 osób, które znasz. Pewnego pięknego dnia, spotkaliśmy właśnie jednego z współpracowników mojego Męża. Jak na dżentelmena przystało, Mąż przedstawił mnie potencjalnemu rozmówcy. I wydaje mi się, że kiedy spotyka się małżeństwo i zatrzymujesz się, żeby chwilę porozmawiać, wypadałoby rozmawiać z obojgiem… Nie, ten pan kompletnie mnie ignorował. Rozmawiał tylko z moim Mężem i patrzał tylko na niego tak, jakby mnie tam nie było.

Przykład 2

Rozglądając się za kupnem domu, postanowiliśmy udać się do kilku banków, w celu dopytania o szczegóły i sprawdzenia ofert kredytowych. W jednym z banków, konsultant rozmawiał tylko z moim Mężem. Nawet, kiedy ja zadawałam pytanie, on odpowiadał na nie, w stronę mojego Męża… Zastanawiałam się nawet, czy gdybym wlazła na stół i zaczęła tańczyć, to też udawałby, że mnie tam nie ma? Podobna sytuacja miała miejsce w paru kolejnych placówkach. Nawet w miejscu, w którym podpisywaliśmy wszystkie papiery rewelacji nie było. Czyli, jeśli mówimy o finansach, ostatnie słowo ma mężczyzna?

Przykład 3

Dostaliśmy zaproszenie na kolację u znajomych. Poważni ludzie, pełnią dosyć ważne role w naszej firmie. Idealne małżeństwo. Kiedy usiedliśmy do stołu, pierwszy półmisek wylądował w rękach mojego Męża z komentarzem, że jesteśmy gośćmi i zaczniemy od ważniejszego, czyli głowy rodziny.

Przykład 4

Rozmowa ze starszą Kanadyjką. Wraz z przeprowadzką musiała zacząć szukać nowej pracy. Niestety, nie było to aż tak łatwe. Zdarzały się sytuacje, gdzie pomimo swojego doświadczenia i wykształcenia, pracę dostawał mniej wykwalifikowany mężczyzna, któremu z góry zaproponowano większą stawkę.

Życzenia

Dopełnieniem wszystkich małych akcentów, o których wspomniałam, były tegoroczne życzenia w Dniu Kobiet, które nagrał nam nasz CEO. Nagranie zostało rozesłane wszystkim pracownikom na maila, ot miły gest, jednakże… Szef naszej firmy mówił, jak bardzo dumny jest z tego, że firma płaci takie same stawki kobietom i mężczyznom na tych samych stanowiskach, co jak podkreślił nie zdarza się we wszystkich firmach w Kanadzie. Jak dumny jest, że 20% całego managementu to kobiety. Jak szczęśliwy się czuje, że kobiety w naszej firmie mają okazję pracować również na bardziej zaawansowanych maszynach. Pochwalił się nawet, że mamy jedną pracownicę, która obsługuje cyfrowe maszyny drukarskie. Brzmi nieźle?

Niestety o paru sprawach zapomniał. Nie wspomniał o tym, że teoretycznie zarabiamy takie same stawki, ale często zdarza się, że kombinują jak koń pod górę. Wspomniana dziewczyna pracująca na drukarkach cyfrowych nie dostała niestety oficjalnej umowy na swoje stanowisko. Na papierze dalej jest operatorem mniejszych maszyn, wobec czego, dostaje pieniądze zgodnie z obowiązującą umową, a jest to o wiele, wiele za mało, niż to, co powinna dostawać za wykonywaną pracę. Kiedy za każdym razem pyta o zmianę umowy, HR zasłania się brakiem otwartej pozycji na jej stanowisko… Czyli dziewczyna przeszła całe szkolenie i od paru miesięcy pracuje samodzielnie, tylko po to, żeby nie mieli wolnego miejsca?

Dużo do nadrobienia

Po wizycie w Muzeum Praw Człowieka w Winnipeg, dużo dowiedziałam się na temat praw kobiet. Nie dalej jak sto lat temu, kobieta była definiowana w prawie jako żona i córka. Nie widniała prawnie jako osoba. Dopiero w 1982 roku w Kanadzie uznano równość kobiet. I mimo tego, że bardzo dużo się zmieniło od tamtego czasu, nadal nie jest idealnie.

Zdecydowałam się opowiedzieć o swoich doświadczeniach tylko dlatego, że nigdy wcześniej nie spotkałam się w Europie z taką różnicą w podejściu do kobiet. Nie mówię, że takowej nie ma, jednak nigdy wcześniej tego nie zauważyłam. W Polsce żadna kobieta z mojego otoczenia nigdy nie wspomniała nawet o gorszym traktowaniu czy gorszych zarobkach z tytułu swojej płci. Mam wrażenie, że Polki są dumne ze swojej kobiecości, czego u Kanadyjek nie zauważam.

Drogie Panie, czy któraś z Was ma podobnie doświadczenia lub przemyślenia? Dodam tylko, że to nie jest kwestia mieszkania w małej miejscowości czy pracodawcy. W Winnipeg również zderzyłam się z tym problemem. W Manitobie żyje spora ilość Mennonitów i co za tym idzie, jest obecna ich kultura, w której kobieta jest tą mniej ważną, ale czy można ten problem wartościować jedną grupą społeczną? Ciężko mi również powiedzieć jak sytuacja wygląda w innych prowincjach Kanady, a z chęcią porównałabym babskie doświadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.