O tym, jak prawie zatonęliśmy na naszej pierwszej wyprawie canoe

Będąc w Kanadzie, z pewnością rzucą ci się w oczy specyficzne rodzaje łódek, które są tutaj tak bardzo popularne. Jest to coś pomiędzy kajakiem, a normalną łódką. Canoe, bo taką nosi nazwę, jest tak naprawdę wąską, długą i lekką „łódką”, w której do przemieszczania się po wodach używa się płaskiego drewnianego wiosła. Jest jednak mały problem. Przeczytajcie historię o tym, jak prawie zatonęliśmy na naszej pierwszej wyprawie canoe.

West Hawk Lake

W Manitobie wrzesień, to już taki ostatni moment, w którym można planować wypad pod namiot. Noce zaczynają być już coraz chłodniejsze, a dni coraz krótsze. Czasami już w październiku zdarzało się, że spadł pierwszy śnieg. Czasu było niewiele, więc jeszcze przed „zamknięciem sezonu” campingowego, zdecydowaliśmy się jechać do Whiteshell Provincial Park. Cudowne miejsce!

Pomimo, iż nie rezerwowaliśmy wcześniej miejsca, udało nam się je dostać bardzo blisko jeziora, za bardzo małe pieniądze, w dodatku wolno było mieć ze sobą psa! W Kanadzie nie wszystkie pola campingowe zezwalają na pobyt ze zwierzętami. Mieliśmy dużo szczęścia! Nie było opcji żeby coś mogło pójść nie tak!

Camping

To był chyba jeden z naszych najlepszych wyjazdów. Mieliśmy do dyspozycji tylko przedłużony weekend, chociaż mogłabym tam zostać do czasu, aż zima sama by mnie nie wykurzyła! Przydarzyła nam się tam jedna zabawna historia.

Nasz Cooper jest strasznym obżartuchem. Nie jest typem psa, który wybrzydza przy jedzeniu bez powodu, raczej jeszcze wyliże miskę na błysk. Na campingu niestety postanowił kręcić nosem. Bardzo prawdopodobne, że był to jakiś mały stres dla niego. Był to pierwszy w jego życiu taki wypad. Kiedy przyszło do porannego karmienia, nasypałam karmę do miski i zajęłam się przygotowywaniem śniadania dla nas. Kiedy wszystko było gotowe, postanowiliśmy posilić się nad jeziorem. Musieliśmy przejść jakieś 200 metrów od namiotu, aby dostać się do stolika piknikowego. Cooper oczywiście poszedł z nami.

Kiedy skończyliśmy, ja udałam się w stronę namiotu, a mój Mąż w stronę toalet. Po chwili jednak wrócił się z informacją żebym poszła zobaczyć sarny, które przyszły szukać jedzenia na campingu. Był poranek, nie tak wiele osób wstało, więc korzystały z okazji.

Kiedy wróciliśmy do namiotu, mój Mąż okazał zdziwienie, że pies w końcu zjadł swoją karmę. Jednak…Byłam wtedy cały czas z Cooperem i wcale nie zauważyłam żeby jadł, myślałam, że zrobił to wcześniej. Miska jednak była jakoś tak dziwnie daleko od namiotu i była pusta… No cóż, mam nadzieję, że sarny nie zaczęły szczekać po zjedzeniu śniadania z miski kudłatego.

Nowe doświadczenia

Jako, że byliśmy nad jeziorem, ale było zbyt zimno, żeby pływać, bardzo chciałam wynająć kajak, rowerek wodny, albo cokolwiek, czym można byłoby się poruszać po jeziorze. Kajak odpadł ze względu na psa. Kajakiem z psem chyba się nie da… Przypomniałam sobie, że przecież widziałam gdzieś w Internecie zdjęcia pani, która pływała canoe z Golden Retriever’em! Jeśli ona mogła, to dlaczego my nie możemy?

Z drugiej jednak strony, właśnie skończyłam książkę o dwóch dziewczynach, które pływały canoe i niestety mogło się to dla nich źle skończyć, bo łódka się przewróciła na środku całkiem dużego jeziora. Kiedy podzieliłam się obawami z moim Mężem, zostałam wyśmiana. Mój Mąż zapewniał mnie, że canoe będzie super stabilne! Znawca canoe 😀

Ach, ci mężczyźni!

No cóż…Jak się okazało, kobieta może czasami mieć rację! Pan, który wynajmował nam canoe, na początku nie chciał się zgodzić na wypad z psem. Ciekawe dlaczego… No cóż, może dlatego, że ta wąska kanadyjska łódka jest jeszcze mniej stabilna niż kajak? Może dlatego, że jeden fałszywy ruch i jesteś w wodzie? I może również dlatego, że to jezioro powstało w wyniku uderzenia meteorytu i nie dość, że jest to najgłębsze jezioro w Manitobie (115 metrów głębokości), to jeszcze nie ma mowy o fajnych, płytkich brzegach dookoła, tylko są same skały? A , może również ze względu na motorówki, które robią spore fale…

Mimo wszystko, zgodził się, bo widział, że psa na brzegu nie zostawimy. Już przy odbijaniu od brzegu był problem, bo Cooperowi ani się śniło siedzieć na tyłku, od razu wskoczył do wody…Jednak, że jest to kochany psiak, przy drugiej próbie już się udało. Był jednak przerażony. Siedział i wciskał mi swój łepek pod pachę.

My byliśmy skupieni na tym, żeby jakimś cudem utrzymać canoe stabilnie. Trzeba było siedzieć dokładnie na środku i machać wiosłem raz z jednej, raz z drugiej strony. Jezioro było ogromne (tak naprawdę nie jest aż tak duże jak na kanadyjskie warunki), a ja miałam serce w gardle. Widziałam, że jeśli coś się stanie i wylądujemy w wodzie, to nie damy rady wdrapać się do canoe na środku jeziora. Jest ono tak niestabilne, że po prostu byłoby to niemożliwe.

Najgorszy moment przeżyliśmy, kiedy Cooper postanowił, że już się nie boi i pospaceruje po łódce…Canoe zaczęło się groźnie chybotać, a my z paniką w oczach, próbowaliśmy balansować ciałem tak, żeby uratować sytuację, jednocześnie nakłaniając psa, żeby sobie usiadł. Zamiast usiąść, położył się całym swoim 35 kilogramowym ciałkiem, na jednej ze stron, co wcale nie pomagało łódce utrzymać właściwej pozycji.

Przyznam się szczerze, nigdy się tak nie bałam pływać po jeziorze. Umiem pływać, mój mąż też, ale jakoś nie uśmiechało mi się na myśl, że wylądujemy w lodowatej wodzie z psem, na środku jeziora. Jedno wiem na pewno, pies i canoe nie idą razem w parze!

Przygody przede wszystkim!

Mimo, że nie było mi wtedy do śmiechu, wszystko skończyło się dobrze, a my mamy fajne wspomnienia. Podczas tego wypadu z pewnością nauczyłam się, że dużo lepiej jest zabrać psa na hiking niż pakować go do canoe, szczególnie, jeśli nie ma się doświadczenia w pływaniu tym wynalazkiem!

Co do pieszych wycieczek, w paku tym znajdziecie super szlaki. Jednak najbardziej interesującym jest Mantario trail, liczący 60 km. Przeszliśmy nim zaledwie kilka kilometrów, ale zapewne wrócimy, żeby zdobyć go w całości! Całą listę szlaków znajdziecie tutaj.

 

A jakie są wasze ulubione miejsca w Kanadzie, czy na świecie? Macie jakieś śmieszne przygody związane z podróżami? Uwielbiam słuchać wszystkich, choćby najmniejszych opowieści! Pamiętajcie, siedząc w domu dużo tracicie! Bądźcie otwarci na świat i na ludzi! Wszędzie znajdują się miejsca warte uwagi. Miejcie oczy i uszy otwarte!

 

19 Comments

  1. Canoe są z reguły bardziej stabilne niż kajak. Mam znajomego, który regularnie zabiera psa – shiba inu – na spływy, pies stoi sobie na dziobie i ogląda widoki 🙂 Natomiast mój inny znajomy organizuje spływy, ma sporo kajaków i canoe. Większość jest bardzo stabilna, ale jeden egzemplarz jest bardzo wywrotny tak, że trzeba wszystkich ostrzegać, aby szczególnie uważali. Może więc ten pan miał właśnie podobny model…

  2. Ech, zazdroszczę tego nocowania pod namiotem i pływania po jeziorze. Jestem zdeklarowanym kajakarzem, jakoś canoe mnie nie przekonuje. Na kajakach wiele osób pływa z psami, ale czasami ejst to bardzo uciążliwe. Pies musi być przyzwyczajony do takiej formy rozrywki

  3. O rany Sara, Paulina, ale Wam fajnie, że miałyście takie kanadyjskie doświadczenie za sobą! My do tej pory jedynie kajaczki po zatoce w okolicy Parku Stanleya mamy zaliczone. Dwie godziny wiosłowania, a bolało jak cholera przez kilka dni (ręce). Muszę zaplanować canoe w okolicy, gdzieś pewnie w Indian Arms będzie. Serdeczności z Vancouver (nie pada deszcz, jupikajej!)

    1. My kajakami pływaliśmy tylko w Polsce na mazurach, ale wybraliśmy się na całodniowy spływ. Było przepięknie! Po 8 godzinach wiosłowania nie wiedziałam gdzie mam ręce, ale warto było 🙂 Mam nadzieję, że będziesz miała frajdę z canoe! Daj koniecznie znać, jak już przeżyjesz ten swój „pierwszy raz”.

  4. Chyba Wam jakies felerne canoe wypozyczyli. Z wlasnego doswiadczenia uwazam, ze canoe sa duzo bardziej stabilniejsze od kajakow. Wiele razy wybieralismy sie canoe obladowanym po brzegi na kilkudniowe campingi, ba zdarzalo nam sie tarsowac mniejsze kaskady wodne. Z przygod na canoe to pamietam jak raz nawet bardzo chcialam, zeby lodka przewrocila sie do gory dnem. Przeplywalismy wlanie kolo malej wysepki na odludnym jeziorze, kiedy nagle wzburzone stado rybitw zaczelo krazyc nad naszymi glowami z kazdym okrazeniem znizajac lot i zrzucajac dookola nas mase swoich odchodow. Na szczescie udalo nam sie uciec bez obrazen i pobrudzen 🙂

    1. Niezła przygoda! To był nasz pierwszy raz z canoe, więc nie mam jeszcze porównania, ale dobrze wiedzieć na przyszłość. Jestem jednak trochę zdziwiona, bo kiedy rozmawiałam z właścicielem wypożyczalni, powiedział mi, że canoe są mało stabilne. Możliwe, wobec tego, że tylko takie posiadał 😉

      1. Moze rzeczywiscie mial jakis felerny model. W kazdym badz razie nie zrazajcie sie i dajcie sobie kolejna szanse z canoe jak bedziecie mieli okazje 🙂

  5. Wow, ale przygoda. Bardzo przydatna informacja o canoe, nie miałam pojęcia, że jest mniej stabilne niż kajak. A ulubione miejsca, temat rzeka hehe, jest ich całe mnóstwo, ale zauważyłam u siebie, że o tym czy dane miejsce, miasto, państwo – będzie na liście moich „chce tu wrócić” zależy jednak strasznie dużo od napotkanych ludzi na drodze i mojego w danym czasie „stanu” emocji. Pamiętam jak znajomy opisywał swoją podróż po górach w Argentynie czy Chile, na jednym ze szlaków górskich. Marzył przez lata, żeby tam wrócić, a jak wrócił to powiedział, że trochę szkoda, bo to już nie jest to samo miejsce, ze komercja, że jakieś opłaty, że ludzi za dużo i mu szkoda, że sobie „popsuł” wspomnienia 🙂 hehe, panta rei, ale podróżować warto.

    1. To prawda 🙂 Czasami nie da się niestety uniknąć tłumów, ale podróżować zawsze warto! Jeśli nie spodoba ci się w jednym miejscu, możesz zawsze szukać czegoś innego i nigdy nie zabraknie pięknych miejsc na świecie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.