Pies w podróży

Dzisiaj wpis z serii Kanada na 4 łapach, Pies w podróży. Mieszkając w Kanadzie i kochając dalekie wyprawy, nie mamy zbyt dużego wyboru co zrobić z psem. Są zwykle trzy opcje: hotel dla zwierząt, znajomi lub zabranie go ze sobą. W naszą podróż po USA, zdecydowaliśmy się na punkt trzeci. Jak sobie poradził, co zrobiłabym dziś inaczej i czy zabierzemy go ponownie? Zapraszam do lektury!

Wyjazd

Cooper znosi jazdę samochodem bardzo dobrze. Zawsze chętnie pakuje zadek na tylną kanapę Hondy, a jego ulubionym zajęciem jest wystawianie łepka przez okno. Tym razem nie było inaczej. Już podczas pakowania samochodu zdecydował się wskoczyć do auta i udawać posąg (czyt. nie reagować na żadne prośby i groźby). Był to stanowczy komunikat: Albo jedziecie ze mną, albo wcale!

Wcześniej zabieraliśmy go góra na 3 godzinną przejażdżkę, więc tym razem trzeba było się przygotować trochę lepiej. Jednak, jak to w życiu bywa, człowiek uczy się na błędach, ale o tym za chwilę.

Podróż

O tym  jaką trasę przebyliśmy pisałam tutaj i tutaj. Codziennie spędzaliśmy w samochodzie średnio 8-10 godzin. Dla psa może to być trudne i trzeba się starać zrobić wszystko co tylko możliwe, żeby mu trochę pomóc umilić ten czas.

Początek

Sam przejazd przez granicę nie był żadnym problemem. Przygotowałam szczepienia i inne papiery potwierdzające, że pies jest nasz, ale nikt ich nie sprawdzał. Nie dostaliśmy żadnych pytań na temat psa, co nie powiem, lekko nas zdziwiło.

Spacery

Jak każde inne zwierzę, pies musi swoje sprawy załatwiać, dlatego też konieczne było robienie częstych stopów. Co parę godzin staraliśmy się wybierać miejsca, gdzie można bez problemu spuścić psa ze smyczy żeby mógł sobie pobiegać. W Stanach takich miejsc jest bardzo dużo. Praktycznie każda Rest Area posiada ogrodzone, wydzielone miejsce dla czworonogów, gdzie Cooper niejednokrotnie bawił się z innymi psami. Wystarczyło pół godziny takiej aktywności i mogliśmy jechać dalej.

Zawieranie nowych przyjaźni

Kiedy decydowaliśmy się na zwiedzanie jakiegoś miejsca jak np. Dolina Ognia, musieliśmy wybierać szlaki odpowiednie dla naszego zwierzaka. Nie wszędzie jest bezpiecznie zabierać psa. Czasami trzeba się wspinać, czasami podłoże nie sprzyja, często jest możliwość spotkania węży na swojej drodze i to wszystko trzeba brać pod uwagę. I jeszcze jedno, nie wszędzie jest wolno wprowadzać psy. W Kalifornii na większości plaż jest zakaz wprowadzania zwierząt.

Rozrywka

No dobra, ale co zrobić żeby pies się nie nudził podczas jazdy? Jeśli tylko było jak, otwierałam Cooperowi okno- co uwielbia. Nie zawsze to jednak jest możliwe. Inną alternatywą rozrywki, były zabawki. Oczywiście ciężko żeby 35 kilogramowy pies bawił się na tylnej kanapie samochodu, ale jednak udawało nam się trochę zająć go zabawkami.

Podczas zabawy w samochodzie

Karma i woda

Najważniejsza jest woda. Pies musi mieć do niej dostęp. Było to kłopotliwe, ale Cooper pił wodę nawet w samochodzie. Wystarczyło odpowiednio zablokować miskę i nie nalewać do niej bardzo dużo wody, a jak wypił-po prostu dolewać.

Karmienie odbywało się zazwyczaj w podobnych godzinach. Niestety Cooper nie był zbyt chętny do jedzenia, ale on zawsze tak ma podczas podróży. Karmiliśmy go więc tylko raz dziennie, czasami też dając smaczki.

Co mogłam zrobić lepiej

Buty. Cooper nosi buty zimą, podczas dużych mrozów, inaczej po 5 minutach spaceru kuleje. Niestety nie zabrałam mu butów, bo nie pomyślałam, że mogą nam się przydać i nie chodzi tutaj o mróz. Zdarzało się, że podłoże było bardzo kamieniste i widać było, że jest mu ciężko chodzić po małych kamyczkach wbijających się w łapy… Inną przykrą sytuacją, która nas spotkała, to spacer, na którym Cooper prawie się przewrócił, a później mocno kulał. Po sprawdzeniu łap, okazało się, że wbił sobie kolce jakiejś suchej rośliny w poduszki łap. Następnym razem buty spakuję obowiązkowo!

Pies na szlaku

Świecąca obroża. Nie wiem jak takie cuda się nazywają, ale chodzi mi o to, żeby pies był widoczny po zmroku. Raz przeżyłam mini zawał, kiedy tuż po zmroku rozkładaliśmy namiot na polu campingowym. Pies kręcił się dookoła, miałam na niego oko, aż w pewnej chwili zniknął… Wołałam i nic. Na szczęście okazało się, że po prostu wskoczył do samochodu i ułożył się do snu.

Co ze sobą zabrać?

Krótka lista rzeczy które ze sobą zabraliśmy kilka, których nie mieliśmy, a mogłyby się przydać:

-miski;
-woda- większa butelka na wodę, którą możecie napełniać lub zgrzewka wody;
-karma;
-smaczki;
-zabawki (my mieliśmy 3 różne i po podróży wszystkie trzeba było porządnie wymyć);
-ręcznik- zawsze się przyda, czy to deszcz, czy może pies będzie gdzieś pływał;
-smycz;
-obroża/szelki koniecznie z przypiętymi zawieszkami;
-szczepienia;
-paczki na kupki;
-koc- jako miejsce do spania, bardzo przydatne kiedy jedziesz od namiot. My jeszcze pod koc układaliśmy specjalną matę z gąbki;
-buty;
-obroża lub świecąca zawieszka, aby widzieć psa po zmroku;
-leki- jeśli pies przyjmuje;
-hak i linka- nie jest to obowiązkowe, ale w niektórych miejscach campingowych psy nie mogą biegać samopas i wtedy dłuższa linka i specjalny hak wkręcany w ziemię mogą się przydać;
-ubezpieczenie- jeśli jedziecie gdzieś naprawdę daleko, warto je mieć;

Poza tym wszystkim, warto mieć przygotowanych kilka adresów pobliskich klinik weterynaryjnych, tak just in case.

Same przyjemności

Dla nas podróże i aktywność fizyczna, to nierozłączne elementy naszego życia. Zawsze staramy się ten czas organizować tak, żeby Cooper mógł być z nami. Nie macie pojęcia ile szczęścia sprawia mi widok hasającego, radosnego psa. Nawet kiedy czasami w samochodzie nie pachnie zbyt ładnie lub po podróży auto wymaga gruntownego czyszczenia siedzeń, to nigdy w życiu nie zamieniłabym tego na nic innego. Powodzenia w podróży z Waszymi psiakami!

 

 

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.