Pozwólcie, że się przedstawię!

Golden Retriever

Witajcie! Pozwólcie, że się przedstawię! Jestem Cooper! Moi ludzie mówią, że jest ze mnie Good Boy (Dobry Chłopiec). Jestem rodowitym Kanadyjczykiem. Chcę wam dziś opowiedzieć swoją historię.

So cute..

Kiedy byłem jeszcze takim malutkim szczeniaczkiem, że ludzie nosili mnie na rękach, pamiętam dzień, w którym zabrano mnie od moich braci i sióstr. Ludzie byli bardzo podekscytowani. Cały czas ktoś nosił mnie na rękach, głaskał i ciągle słyszałem „he is so cute!” (on jest taki słodki!). Dużo wtedy spałem, więc może nie wszystko pamiętam, ale wiem, że w końcu wsadzili mnie do małej, ciemnej paczki. Siedziałem tam kilka minut, aż w końcu ktoś otworzył. Usłyszałem pisk, krzyk i melodię „Happy Birthday”. Dookoła byli ludzie. Pełno ludzi. Dziewczyna wyjęła mnie z pudełka i cały czas piszczała. Przykładała mi swój nos do pyszczka. Od tego wszystkiego kręciło mi się w głowie.

Przez następne tygodnie byłem Dobrym Chłopcem. Moi ludzie wołali na mnie Cooper. Dostałem zabawki, spałem razem z moją panią, a w ciągu dnia prawie cały czas siedziałem u niej na kolankach. Pani wsadzała mnie na śmiesznie szeleszczące papierki, kiedy chciało mi się siku, i które zawsze podgryzałem. Czasami zabierała mnie na zewnątrz żebym pobiegał.

Samotny

Kiedy już trochę podrosłem i nie potrzebowałem już tak dużo snu, moja pani nie chciała już tak chętnie trzymać mnie na kolanach. Moje dziąsła zaczęły dawać o sobie znać i musiałem dużo gryźć. Czasami pani dawała mi zabawkę, czasami sam sobie jakąś znalazłem.

Kiedyś pani wyszła z domu na bardzo długo. Nudziłem się. Dziąsła swędziały niemiłosiernie. Znalazłem sobie idealną zabawkę! Właściwie były dwie takie same, ale wziąłem tylko jedną. Była czarna i tak ładnie pachniała! Trochę jak nogi mojej pani.

Kiedy wróciła do domu, sama chciała się ze mną pobawić! Wymachiwała zabawką i wydawała z siebie masę dźwięków. Ucieszyło mnie to tak bardzo, że zacząłem biegać po całym domu jak szalony. Niestety pani zabawkę zabrała, a ja siedziałem resztę dnia na dworze.

Na zewnątrz też było fajnie! Tyle zapachów! Tyle rzeczy do zabawy! Nowi ludzie! Zawsze ktoś odprowadzał mnie w to samo miejsce kiedy do niego podbiegłem. Niestety nie trwało to długo. Pan kupił dziwny dzwoniący sznurek, który przyczepił do mojej szyi, a drugi koniec wbił w ziemię. Nie nadawał się do zabawy. Ząbki od niego bardzo bolały. Nie pozwalał też biegać za moim panem.

Cisza

Kiedy widziałem, że ktoś przechodzi obok, starałem się wydłużyć łańcuch jak tylko mogłem, żeby dosięgnąć człowieka, ale mimo wszystkich moich wysiłków, nie dawałem rady. W nocy już nie spałem z moją panią. Byłem sam. Czasami było mi tak smutno, że wołałem żeby sobie o mnie przypomnieli. Później wołałem już co noc i w ciągu dnia.

Usłyszeli! Pan przyszedł z dziwną rzeczą, którą chciałem się pobawić, ale zamiast zabawy, po chwili miałem dziwną rzecz na szyi. Pan zadowolony odszedł parę kroków i patrzał na mnie. Szybko zawołałem żeby wrócił i poczułem ból na szyi. Jakby coś mnie ściskało. Ucichłem. Przestało boleć. Zawołałem i znowu poczułem ból. Tego dnia nauczyłem się, że muszę siedzieć cicho.

Wędrówki

Dni mijały, a ja nadal siedziałem z łańcuchem na szyi. Czasami ktoś sobie o mnie przypomniał i nalewał mi wody do miski i dawał jeść. Dostałem zabawki, ale nie miałem ochoty się sam bawić. Kiedy widziałem, że ktoś się zbliża, wiedziałem już, że nie mogę wołać. Zamiast wołania, skakałem i naprężałem łańcuch jak tylko mogłem. Rzadko kiedy pomagało, ale próbowałem. W końcu udało mi się znaleźć sposób na bieganie po okolicy! Co prawda łańcuch biegał ze mną, ale kto by się tym przejmował. Znowu mogłem się bawić i biegać! Znowu spotykałem ludzi! Próbowałem wskakiwać im na ręce, tak jak wtedy gdy byłem jeszcze Good Boy’em, ale ludzie nie byli zadowoleni. Po raz kolejny trafiłem na łańcuch.

Nowi ludzie

Niedługo po moich wędrówkach, zaczęli pojawiać się inni ludzie i jakież było moje szczęście, bo widocznie byli mną zainteresowani! Początkowo byłem na łańcuchu i spragniony kontaktu skakałem najwyżej jak mogłem. Z reguły widząc to, ludzie odchodzili.  Cały czas pojawiał się ktoś nowy. W końcu pan schował łańcuch, a ja mogłem biegać po podwórku. Pojawili się nowi ludzie. Od razu do nich pobiegłem! Dziewczyna nie pozwoliła mi po sobie skakać. Zamiast tego, usiadłem i wyciągnąłem do niej łapę. Znowu byłem Dobrym Pieskiem!

Przeprowadzka

Byli to ostatni nowi ludzie, których widziałem. Znowu siedziałem na łańcuchu. Wieczorami zaczęło robić się już zimno. Chodziłem w kółko żeby się ogrzać. Pewnego wieczoru przyjechała dziewczyna, której dałem łapkę! Przyjechała! Podeszła do mnie. Ze szczęścia zacząłem skakać. Uspokoiła mnie. Siedziałem, ale z emocji nie potrafiłem opanować szczękania zębami. Pare minut stała i czekała przy drzwiach, aż w końcu poszła. Było mi smutno. Znowu zostałem sam.

Jednak wróciła! Przyjechał mój pan. Zabrał łańcuch i ściągnął mi z szyi to dziwne urządzenie. Dziewczyna zabrała mnie na spacer. Tak bardzo chciałem biegać. Starałem się jak mogłem, ale sznurek przyczepiony do dziewczyny ograniczał bieg do szybkiego marszu.

Po spacerze, chciała żebym wlazł do dziwnego pomieszczenia. Nie chciałem. Zapierałem się nogami, a ona nie miała siły mnie tam wsadzić. W końcu wyciągnęła apetycznie pachnące kulki. Dostałem jedną. Była taka dobra! Po drugą już musiałem wejść do dziwnego pomieszczenia. Kiedy tylko wszedłem, drzwi się za mną zatrzasnęły, na szczęście po chwili dziewczyna usiadła obok.

Wspomnienia

No proszę, pies na łańcuchu. Pięknie…przecież noce są już zimne. Ile może być w nocy z 5 stopni…No nic, najważniejsze, że go zabieram. „Cześć malutki! Hej, nie skacz. Biedny misio, zaraz pojedziemy do domu.” Aha, nie ma nikogo…Super. No nic, poczekam w samochodzie, bo zamarznę.

Czekam już pół godziny…Czy ci ludzie naprawdę nie znają się na zegarku? Zaraz zabiorę tego psa i pojadę…

No nareszcie. No to odpinaj mi pan Cooperka i spadamy. Tak, tak pieniążki mam, jasna sprawa. Aha, certyfikat szczepień się zgubił…no jasne…ale na 100% pies był szczepiony…
ha ha..

Nie, nie chcę odkupić obroży na pilot za jedyne $50..”Mógłby pan ściągnąć pieskowi tę obrożę? Nie, nie chcę jej odkupić.” Ściągaj ją i sam sobie załóż, najlepiej na przyrodzenie.

„Chodź Cooper, pójdziemy na szybki spacer zanim pojedzieeeemy.” Matko! Nikt mi nie mówił, że to pies pociągowy..Pan się zarzekał, że pies super chodzi na smyczy.. Ciekawe kiedy ostatnio z nim spacerował..

Pierwsza jazda samochodem

Pomieszczenie zaczęło wydawać dziwne dźwięki i wszystko zaczęło się ruszać! Wcale mi się to nie podobało. Starałem się przytulić do dziewczyny. Chciałem jej wejść na kolana, jak kiedyś mojej pani. Parę razy nawet mi się prawie udało, ale pomieszczenie po chwili przestawało się ruszać i dziewczyna sprytnie odsuwała mnie na bok.

Jechaliśmy długo. Dziewczyna cały czas mówiła do mnie. Czasami głaskała albo trzymała za łapkę. W końcu dojechaliśmy.  Wyglądała na spokojną ale czułem, że jest podekscytowana. Chciało mi się siku.

Dom

Kiedy mnie wypuściła, przez chwilę wąchałem trawnik, kątem oka zerkając na mojego nowego człowieka. Po paru minutach podeszliśmy do drzwi domu. Nie chciałem wejść, wiedziałem, że mi nie wolno, albo, że jak wejdę, to znowu poczuję ból. Nowa pani była cierpliwa. Czekała aż obwącham każdy centymetr, mówiła do mnie łagodnie i czekała aż przejdę jedną, później drugą łapką przez próg. Poruszałem się powoli. Nie wiedziałem co mnie czeka. Wszystko było jednak bezpieczne.

Pee

Przypomniałem sobie, że chce mi się siku. Moja pani widząc co robię krzyknęła: „Cooper nie!”. Nie spodziewałem się, że krzyknie i od razu przestałem siusiać. W tej samej chwili pani szybko zabrała mnie na zewnątrz i powiedziała „Cooper pee”. Czekała parę minut, aż w końcu dokończyłem to, co zacząłem w domu. Pani pochwaliła mnie kiedy skończyłem i wróciliśmy do domu. Czasami jeszcze zdarzało mi się zapomnieć co i gdzie mam robić, ale szybko załapałem, że pee robi się na zewnątrz.

Zabawki

Wielokrotnie znajdywałem sobie nowe zabawki w domu. Czasami pani była na mnie naprawdę zła i musiałem siedzieć sam w osobnym pokoju. Szybko pojąłem, że skarpetki czy buty to nie zabawki. Zawsze jednak kiedy pan czy pani przyniosą coś nowego do domu, sprawdzam czy to przypadkiem nie zabawka dla mnie. Kiedy pani mówi „leave it”, znaczy to, że rzecz nie jest dla mnie i mam nie ruszać. Taki ze mnie mądry piesek.

Rodzina

Pani dużo mnie nauczyła. Bywały między nami lepsze i gorsze dni, ale nigdy nie poczułem na swojej szyi bólu ani nie wylądowałem na łańcuchu. Jesteśmy już razem dłużej niż rok i mam nadzieję, że zostanie tak na długie lata! Jedynie czego nie potrafię zrozumieć, to kiedy pani wymaga ode mnie żebym siedział na swoim łóżeczku właśnie wtedy kiedy ktoś do nas przyjdzie! Tak bardzo kocham ludzi, że do tej pory szczękam ząbkami kiedy ktoś przyjdzie i nie mogę iść go przywitać.

Pieskie życie

Poznaliście krótką historię naszego Goldenka. Co mnie skłoniło do jej napisania? Święta to najlepszy czas na obdarowywanie się prezentami. Masę osób marzy o tym żeby mieć zwierzaka, ale uwierzcie mi… Pies, ani żadne inne zwierzę nie jest dobrym prezentem!!! Tak ja wiem, że to jest super cute itd. Nie chce mi się pisać, że pies to nie zabawka, bo każdy swój rozum ma i powinien to wiedzieć..

Chcę żebyście pamiętali, że z psem, szczególnie na początku jest mnóstwo problemów! Zawsze coś pogryzie, zasika, zniszczy lub narobi wstydu. Jeśli nie macie cierpliwości, proszę nie bierzcie psiaka do domu. Pies to również wielki obowiązek! Co z nim zrobicie kiedy pojedziecie na wakacje? Jesteście gotowi zabrać go ze sobą? Macie zaufane osoby, z którymi możecie go zostawić? I w końcu, pies to spory wydatek. Wszystkie szczepienia, karma, zabawki itd nie są tanie, a to tylko podstawowe rzeczy, które wymieniłam. 

Bądźcie rozsądni i nie kupujcie zwierzaków na prezent! 

Świąteczna (ale nie tylko) pomoc

Co prawda, podawałam już propozycje prezentów świątecznych, ale przyszło mi do głowy, że może warto zamiast dostania prezentu, poprosić rodzinę czy znajomych o wpłacenie jakiejś małej kwoty na schroniska dla zwierząt? Zima to szczególny czas, kiedy schroniska mają więcej potrzeb. Schronisko w Morden wysyła nawet list z podziękowaniem dla osób, które wpłacą dotację. Jeśli macie ochotę wspomóc właśnie to miejsce, to z łatwością zrobicie to tutaj.

W Polsce polecić mogę Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Bolesławiu. Można oddać na rzecz schroniska 1% podatku lub po prostu zawieźć im ciepłe koce lub karmę dla zwierząt. Z przyjemnością obserwuję też ich profil na Facebooku. Szczególnie pocieszające jest to, że tak dużo zwierząt zostało już z tego miejsca adoptowanych. 

 

 

 

 

 

20 Comments

  1. Wzruszylam sie az oczy mi sie zamglily.
    Sliczny jeste Copper ! Teraz ma dobre zycie i jest happy !

    Nasz Sabbi pojawil sie trzy lata temu w sylwestrowy dzien. Od malego byl good boy 🙂 do dzis nie pogryzl niczego , szanuje swoje zabawki , zadna nie jest rozerwana 🙂 , zostawiam nawet w koszu robotke z wloczka i nic , zero reakcji , na choince szklane bombki ______ jestesmy z niego dumni , iz jest taki dobry !

    1. Gratuluję! Z chęcią poznałabym Sabbi`ego! Nasz Cooperek niestety poszanowanie zabawek ma w głębokim poważaniu. Kupujemy mu tylko dość twarde gumowe zabawki, bo wszystkie inne zawsze były w strzępach.

  2. Wzruszająca historia. Sama mam dwa przygarnięte koty. I mega wkurza mnie kiedy ktoś zadaje mi pytania typu a co zrobisz jak będziesz mieć dziecko albo dziwi się, że potrafię zrezygnować ze szklanych bombek na choince. Zwierzę to obowiązek , nie kosztuje mało i trzeba o nie dbać. Mając koty pogodziłam się z tym, że znajduję kocie kłaki w różnych miejscach , gąbki do makijażu muszą być schowane, pędzle idealnie nadają się do oblizania a na toaletce muszę mieć miejsce na kota. Jak kot podejrzanie wygląda to pakuję go w torbę i lecę do weta i nie ważne ile to będzie kosztowało. Najgorsze, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielkim obowiązkiem jest zwierzę. Zazwyczaj widzą tylko puchatą słodką kuleczkę (chociaż akurat moja kocica od początku wyglądała trochę jak nietoperz :D).

    1. Ja nigdy nie miałam kota, ale już jakiś czas namawiam Męża na przygarnięcie kudłatej kulki 😉 Masz zupełną rację- chcesz mieć zwierzaka, trzeba liczyć się ze wszystkimi niedogodnościami. Sprzątać dom trzeba co 2 dni, bo sierści zawsze będzie mnóstwo. No i albo to pokochasz, albo trzeba się zastanowić nad posiadaniem zwierząt.

  3. Smutna historia, na szczęście z dobrym zakończeniem 🙂 szkoda tylko że wciąż dużo ludzi traktuje zwierzęta jak rzeczy, na prezenty 🙁

  4. Właśnie kilka dni temu odwołałam rezerwację rodowodowego szczeniaczka. Kolejny raz. Kolejny raz z tego samego powodu. Czyli przygarnięcia psa w potrzebie. Tak więc kolejny raz obiecuję sobie, że następnym członkiem naszego stada będzie wymarzony szczeniak z konkretnymi cechami. Może się uda;)

    P.s. Cudownie, że psiak trafił na Was!

  5. Piękna i wzruszająca historia. Również wspomagam schroniska i mam w domu 3 koty uratowane (jest wpis na blogu gdybyś miała ochotę o nich przeczytać). A ludziom Którzy mówią że wszystkich nie uratuje odpowiadam: całego świata nie uratujesz ale dla każdego konkretnego uratowanego zwierzaka zmienisz cały świat.

    1. Przeczytam 🙂 Nie uwierzysz, ale zaraz przed zimą sama znalazłam 3 kociaki. Nie mogłam ich jednak zatrzymać, ale ostatnio dostałam informację, że jeden z nich już znalazł domek 🙂

  6. Wspaniały pomysł na prezent, takie wpłaty zawsze się przydają. My pożegnaliśmy naszego przyjaciela rok temu ale i on błąkał się zimą bez celu a później spędziliśmy razem wiele lat.

    1. Ja raz w miesiącu staram się przelać jakąś kwotę na schronisko tutaj. Bardzo kocham zwierzaki, ale jak to mi kiedyś ktoś powiedział „wszystkich nie uratujesz”..Niestety wiem, że to prawda. Kiedyś pewnie weźmiemy jeszcze jednego piesia, ale Cooper musi najpierw nabrać trochę więcej powagi 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.