Przed czym uciekasz?


Marzysz o wyjeździe, o spakowaniu walizek i wyniesieniu się ze swojego mało idealnego życia. Wierzysz, że jak tylko postawisz stopę na obcej ziemi, wszystko nagle ulegnie zmianie. Szukasz przygód, chcesz iść pod prąd, czuć adrenalinę, sięgać po nieznane. Super! Jesteś na najlepszej drodze do tego, żeby spieprzyć sobie życie.

Jedź, spakuj walizki. Zacznij żyć od nowa, zamknij swoje poprzednie życie tak, jak gdyby nigdy nie istniało. Zacznij nową pracę, ucz się żyć w nowym mieście, podróżuj, wrzucaj całą masę pięknych zdjęć do sieci. Niech inni zazdroszczą. Zacznij zarabiać więcej i więcej. Kupuj rzeczy, na które nigdy wcześniej nie było Cię stać, przecież teraz już możesz. Ciesz się, póki nie jest za późno.

Czas mija bardzo szybko. Zacznij powoli przyzwyczajać się do tego, że życie zwalnia, uspokaja się. O to właśnie chodzi, prawda? Żyć spokojnie bez problemów. Pracować od poniedziałku do piątku w miejscu, którego nie lubisz, ale uśmiechasz się za każdym razem kiedy spojrzysz na stan swojego konta. Czego chcieć więcej?

Za pierwszym razem kiedy poczujesz ukłucie w dupę, odganiasz się jak od upierdliwego komara. Przecież masz wszystko czego Ci trzeba, nie ma powodu dla którego mógłbyś poczuć się nieszczęśliwy. Odganiasz się i znowu jest dobrze.

I dug a hole so deep
I’m gonna drown in my mistakes
Can’t even sell my soul
‚Cause it ain’t worth shit to take

Przychodzi taka chwila, że odganianie insekta nic nie daje. Zaczynasz zastanawiać się o co właściwie chodzi? Wstajesz rano i zauważasz, że komar zamienił się w pijawkę. Odrywasz ją, niestety kolejnego ranka widzisz, że znowu przykleiła się do skóry i ssie całą energię. Po miesiącu walki dajesz za wygraną. Nie ma sensu walczyć, może nawet zaczynasz się przyzwyczajać, zaprzyjaźniać.

Przyjaźń. Słowo uderza w twarz. Czujesz jak wypala Ci wnętrzności. Chcesz krzyczeć, wrzeszczeć, ale nie masz siły. Dobrze wiesz co się stało. Zostawiłeś wszystkich za sobą, wielokrotnie. Boli. Boli tak bardzo, że za każdym razem otaczasz się grubszym murem. Poznając nowe osoby już nawet nie starasz się zrzucić swojej maski.

Cały czas zależy Ci na tym, żeby ludzie o Tobie dobrze myśleli. Żeby akceptowali Twoje wybory. Jesteś miły nawet w chwilach, w których nie powinieneś. Po raz kolejny ktoś pokazuje Ci, że nie jest warty wychodzenia ze swojej fortecy. Przychodzi taka chwila, w której już nie chcesz. Nie chcesz tu być, nie chcesz nikogo widzieć, nie chcesz dzielić się swoimi planami i marzeniami, a tym bardziej obawami. Każdy udaje, że żyje w idealnym życiu i dokonuje idealnych wyborów, skutecznie odciągając Cię od Twoich nieidealnych pomysłów, przy okazji kopiując wszystko co robisz i mówisz.

Po raz kolejny chcesz uciec. Wynieść się jak najdalej od miejsca, w którym inni oceniają Cię za to, że chcesz żyć swoim pierdolonym życiem. Nie masz ochoty tłumaczyć się po raz kolejny z tego, że chcesz zmienić swoje dotychczasowe plany. Że może jesteś wybredny, albo po prostu kurwa nie wiesz co chcesz w życiu robić.

Why don’t we end this lie,
I can’t pretend this time,
I need a friend to find my broken mind,
Before it falls to pieces!!

Nie uciekasz. Tym razem postanawiasz zostać. Nosisz w sobie złość. Tyle złości mogłoby zasilić całą elektrownię. Czujesz, że jesteś o krok od wybuchu. Zakładasz słuchawki, zagłuszasz cały świat. Biegniesz, ile sił w nogach. Biegniesz ignorując łzy na policzkach i ogień w płucach. Padasz na kolana, wypluwasz cały jad, wszystko czego do tej pory nauczyło Cię życie.

„Pierdol się” mówisz i masz na myśli wszystko, co doprowadziło Cię do tego momentu. „Pierdol się” będzie już teraz od zawsze z Tobą. „Pierdol się”, kiedy poczujesz, że już nie dajesz rady. „Pierdol się”, kiedy ktoś powie Ci, że nie dasz rady. „Pierdol się” kiedy zwątpisz w siebie. „Pierdol się” kiedy następnym razem ktoś zaśmieje się z Twoich planów. „Pierdol się””Pierdol się””Pierdol się”.

Nic kurwa nie jest w życiu łatwe. Ani dla ciebie, ani dla tej osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę. Może zajmij się w końcu swoim życiem, bez zerkania na trawnik twojego sąsiada.

1 Comment

  1. Cześć Paulina, nie będę Ci tutaj kadziła jakimś miałkim coachingiem tylko napiszę, że przesyłam serdeczności i życzliwości z Vancouver.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.