Rozgryźć ortodontę-prostowanie zębów po kanadyjsku

Moim marzeniem od zawsze było mieć proste, piękne zęby i uśmiech jak z reklamy. Natura niestety nie zawsze jest sprawiedliwa, zadrwiła ze mnie i obdarowała, jak to mój Mąż powiedział, szachownicą… Jednak, od czego mamy ortodontów! Bynajmniej, nie od tego żeby zdzierali z nas pieniądze, choć nie powiem, że aparat ortodontyczny to tania sprawa. Jaki jest koszt i czy można coś zrobić żeby nie zbankrutować? Czy jest to bolesne? Czy konieczne jest usuwanie zębów? Przeczytajcie moje doświadczenia z  ortodontyczno-kanadyjskiego świata.

Wybór gabinetu

Szukając odpowiedniego dla siebie gabinetu ortodontycznego sugerowałam się paroma rzeczami. Po pierwsze, czy akceptują moje ubezpieczenie. Zazwyczaj jest tak, że nawet jeśli klinika nie ma podpisanej umowy z ubezpieczycielem, odbywa się to na zasadzie: płacisz, wysyłasz ubezpieczycielowi pismo wystawione z kliniki i po jakimś czasie dostajesz czek ze zwrotem poniesionych kosztów. Nie chciałam się bawić we wszystkie tego typu formalności. Szukałam więc gabinetu, w którym mój ubezpieczyciel bezpośrednio pokrywa wszystkie koszty.

Opinie. Nigdy nie poszłabym do kogoś, kto ma słabe opinie lub w Internecie brakuje oceny jego usług. Już raz w Polsce jako dziecko chodziłam do pierwszego lepszego ortodonty i nic z tego wszystkiego nie wyszło. Opinii szukałam przez mapy Google, poprzez ranking najlepszych klinik w mieście oraz oczywiście pytałam mojego dentysty o rekomendacje.

Atmosfera. Pamiętam, że za pierwszym razem chciałam umówić się na konsultację u jednego z pobliskich lekarzy. Przyzwyczajona do miłych recepcjonistek nieco się zdziwiłam kiedy pani za biurkiem okazała się bardzo szorstką, niezbyt miłą osobą… Nie było to tylko moje odczucie, gdyż byłam tam ze znajomą, która po wyjściu sama była zdziwiona jak zostałam potraktowana. Nigdy więcej nie wróciłam w tamto miejsce…

Płatność rozłożona w ratach. Prawdopodobnie teraz każda klinika ma taką opcję, ale warto dopytać dokładnie. Bardzo dużym ułatwieniem jest podanie danych do karty kredytowej, z której sami pobierają sobie miesięczną opłatę, a my nie musimy pamiętać o tym, żeby robić przelew czy mieć przy sobie gotówkę podczas każdej wizyty.

Pierwsza wizyta

Powinniście mieć możliwość darmowej konsultacji, na której dowiecie się jak bardzo zaawansowana jest wasza wada, jak długo będziecie musieli nosić aparat, czy przewidywane są jakiekolwiek usunięcia zębów oraz oczywiście koszt jaki będziecie musieli ponieść za całe leczenie, nie tylko za założenie aparatu ortodontycznego. Już na wizycie konsultacyjnej można, ale nie trzeba podpisać umowę z kliniką.

W umowie powinien się znaleźć całkowity koszt leczenia, kwota zaliczki, którą wpłacacie (ustalana przez klinikę), wysokość miesięcznej opłaty i szacowany czas trwania leczenia. Poza tym, ważne są punkty o dodatkowych opłatach za: opóźnione płatności, nie pojawienie się na umówionych wizytach bez wcześniejszego poinformowania, za ewentualne naprawy zamków w aparacie lub nawet za spóźnienie się na wizytę (moja umowa pozwala mi spóźnić się na wizytę 3 razy, później zostanie pobrana opłata w wysokości $25). Warto przeczytać całą umowę i dopytać o coś, co może nie być zrozumiałe, żeby później nie być zaskoczonym dodatkowymi opłatami.

Mój koszt

Cały koszt leczenia został wyceniony na $5700. Nie mało, ale dzięki naszemu ubezpieczeniu, mam pokrycia aż $4000, co znaczy, że z własnej kieszeni do zapłacenia mam jedynie $1700. Raty zostały rozłożone na 24 miesiące, a czas mojego leczenia przewidywany jest na około 2,5 roku. Po zapłaceniu zaliczki w wysokości $370, moja miesięczna opłata jest tak niska, że wcale jej nie odczuwam (około $60) .

Z pewnością zastanawiacie się, czemu ubezpieczyciel pokrył aż $4000? Razem z Mężem pracujemy w tej samej firmie, w której oboje jesteśmy ubezpieczeni, naszym ubezpieczycielem jest Blue Cross. W warunkach ubezpieczenia odnośnie leczenia ortodontycznego, mamy podany limit, który  wynosi on $2000 na osobę, a że jako małżeństwo mamy odprowadzane składki razem, czyli nasz pracodawca płaci za podwójne ubezpieczenie, limit ten wynosił $4000.

Założenie aparatu, ból.

Samo zakładanie aparatu ortodontycznego nie było bolesne, ale dość czasochłonne. Cały proces zwykle zajmuje około godziny. Po założeniu aparatu, może pojawić się ból całej szczęki, a nawet głowy, zęby robią się bardzo czułe i ciężko jest cokolwiek zjeść. Z zaleceń, które dostałam żeby sobie ulżyć w razie bólu były: woda z lodem i tabletki przeciwbólowe. 

Tak naprawdę najcięższy jest pierwszy tydzień. Jedzenie nie jest już taką przyjemnością i ciężko jest ugryźć nawet kanapkę żeby nie zmagać się z bólem zębów. Do tego dochodzą również wszystkie otarcia wewnętrznej strony policzka, które pojawiają się od otarć zamków o naskórek. Z pomocą przychodzi wosk, który nakleja się na zamki (dostaniecie go w gabinecie za darmo). 

Z czasem ból zanika, skóra przyzwyczaja i otarcia zanikają. Można powoli próbować jeść coraz twardsze produkty, aż w końcu zapomnicie, że nosicie aparat. Po prawie roku leczenia, jestem już w stanie jeść orzechy i wszystko jest w porządku. 

Jakie są efekty i czy warto?

Efekty w moim przypadku zaczęły być widoczne bardzo szybko. Już po 3 miesiącach mogłam zauważyć różnicę. Niestety, nie obyło się bez usuwania zębów. Wyrwane musiałam mieć aż trzy zdrowe zęby. Po roku zgryz nie jest jeszcze idealny, ale nie wstydzę się już uśmiechać i wiem, że gdybym miała się zdecydować na wszystko jeszcze raz, nie zastanawiałabym się ani chwili, nawet jeśli musiałabym zapłacić za wszystko z własnej kieszeni. 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie pielęgnacji, wizyt czy rekomendacji mojego ortodonty w Winnipeg, piszcie śmiało! Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, ale uwaga, nie są to przyjemne widoki, więc jeśli jesteście wrażliwi, to raczej radziłabym ich nie oglądać 😉 

 

  1. Zdjęcia zrobione podczas pierwszej wizyty jeszcze przed podpisaniem umowy. 

Prostowanie zębów było potrzebne

Dwa miesiące noszenia aparatu.

 

2. Dwa miesiące od momentu rozpoczęcia noszenia aparatu. Jestem już po usunięciu zębów.

 

 

 

 

 

 

3. Dokładnie 4 miesiące noszenia aparatu. Widać, że góra i dół są w tej samej linii. Następnym krokiem było cofnięcie dołu.

Cztery miesiące używania aparatu

4. Po prawie 10 miesiącach. Dół został cofnięty. Musiałam mieć lekko przypiłowane kły, bo niestety nie posiadam 2-jek od góry. 

Dziesięć miesięcy z aparatem

5. Prawie rok czasu. Jeszcze długa droga przede mną, ale już tera mogę powiedzieć, że jestem zadowolona. Czas pokaże, co będzie dalej 🙂 

Prawie rok z aparatem ortodontycznym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.