Czy warto wybrać się w okolice Thompson?

To już nasz drugi wyjazd na północ Manitoby. Thompson, pod względem populacji, jest na czwartym miejscu ze wszystkich miast w Manitobie. Nie jest to jednak miejsce, do którego jeździ się na wakacje. Nie jest to również najbezpieczniejsze miasto. Dlaczego wobec tego, zdecydowaliśmy się na spędzenie weekendu akurat w jego okolicach?

Odkrywamy nieodkryte

Fascynują mnie mało popularne miejsca. Jest w nich pewna surowość, tak jakby nadal czekały na to, aż zostaną zauważone przez świat. Wiem, że Manitoba nie przyciąga turystów, a w szczególności już nie północ Manitoby, gdzie „tam nic nie ma”. Sama nigdy niczego nie oczekuje jadąc 800 km od Altony w stronę bieguna i może właśnie dlatego tak bardzo uderza piękno tamtych stron.

Paint Lake Provincial Park

To właśnie w parku prowincjalnym Paint Lake zatrzymaliśmy się na kemping. Z ręką na sercu mogę polecić to miejsce, jeśli chodzi o jakość usług kempingowych. Za noc zapłaciliśmy około $18, za miejsce bez prądu. Bardzo polecam wynajęcie jurt, które są bajecznie tanie ($60 za noc), a umiejscowione na małym cypelku otoczonym przez jeziora.

Jak wam mija tydzień? Wiecie, co najbardziej lubię w swojej pracy?? 3-dniowy tydzień pracy 😂🙈 Co oznacza, że właśnie…

Posted by Życie na prerii on Wednesday, July 25, 2018

Sam park będzie rajem dla wędkarzy i osób uprawiających sporty wodne. Istnieje niezliczona ilość szlaków wodnych, po których można poruszać się po jeziorach łodzią czy kanoe. Informacja dla osób uwielbiających piesze wędrówki, niestety park nie posiada dla nas żadnych szlaków. Na pocieszenie dodam, że godzinę drogi od parku jest zabójczy szlak, po którym nie będziecie mogli chodzić przez tydzień, więc nie powinniście czuć się zawiedzeni.

Pisew Falls Provincial Park

Park prowincjalny Pisew Falls, nosi dokładnie taką samą nazwę jak wodospad znajdujący się zaraz przy głównym parkingu. Widok tego wodospadu jest warty przejechania 800 km. Pamiętam, że poczułam się przez chwilę jak w Nowej Zelandii czy Australii. Nie wiem, czy potrafię oddać emocje, które czuje się na widok takiego arcydzieła natury. Najlepsze jest też to, że można tak siedzieć i gapić się na przepływającą wodę godzinami, a i tak nikt nie zakłóci ci tych chwil, bo prawie nikogo tam nie ma!

Po drugiej stronie parkingu, znajduje się wejście na szlak do wodospadu Kwasitchewan Falls. Jest to najwyższy wodospad Manitoby, posiadający naturalne przepływy przez cały rok. Wszędzie podają informację, że jest to pętla o długości 22 km. Nie wiem, w jaki sposób ktoś to mierzył, albo czy ten wodospad jakimś cudem oddala się od szlaku, ale nasze pomiary wskazywały, że po przejściu całości, zrobiliśmy prawie 30 km! Była to naprawdę żmudna wyprawa. Wróciliśmy wykończeni i pogryzieni przez tysiące komarów. To jest minus północy, w ciągu lata jest tyle komarów, że nie sposób być dłużej na zewnątrz. Efekt był taki, że nie przez całą drogę nie mogliśmy się zatrzymywać na choćby 5 min, a moje nogi po powrocie wyglądały jakbym dostała wysypki… Czy było warto? Na zdjęciu może to nie wygląda spektakularnie, ale myślę, że było warto. Mimo wszystko, nie wiem czy podjęłabym się ponowne jego zobaczenie.

Thompson

Przyznam się szczerze, że nie spodziewałam się po tym mieście niczego dobrego, ale okazało się, że nie jest tak źle. Thompson naprawdę pracuje nad tym, żeby mieć coś do zaoferowania turystom. Najlepszym sposobem na zwiedzenie miasta jest Millenium Trail. Troszkę ponad 15-sto kilometrowa pętla prowadząca przez wszystkie atrakcje miasta. Można po drodze zobaczyć m.in. wielki posąg górnika, muzeum, zoo i wiele innych miejsc, bardziej związanych z naturą. Całą mapę szlaku znajdziecie tutaj.

Inna z atrakcji, to Spirit Way, czyli kolejna ścieżka, na której poustawiane są posągi wilków. Istnieje nawet aplikacja, która może pomóc w poszukiwaniach. Powinno ich być w sumie aż 49, ale nie tylko w samym Thompson! Więcej wilków można szukać w Winnipeg i Churchill. Jeśli chodzi o temat wilków, to ważnym punktem w mieście jest ogromny mural, wykonany przez Roberta Bateman, przedstawiający właśnie to piękne, dzikie zwierze.

Tak naprawdę, w całym mieście można trafić na ciekawe artystyczne murale, nawet na ścianach prywatnych domostw.

Posted by Życie na prerii on Sunday, July 22, 2018

Największe zaskoczenie

Kiedy już wracaliśmy do domu, postanowiliśmy sprawdzić jeszcze jedno miejsce, o którym powiedzieli nam znajomi. To była dopiero niespodzianka! Dopiero co czułam się jak w Nowej Zelandii, a teraz poczułam się jak na Karaibach! Little Limestone Lake, to niesamowicie czyste, płytkie, ciepłe, lazurowe jezioro z kamienistą plażą. I znowu, niewiele osób musi wiedzieć o tym miejscu, bo głównie byliśmy tam sami! Teren jeziora, jest rezerwatem Indian, nie ma praktycznie żadnych znaków informujących o dojeździe czy istnieniu tego miejsca. Pływanie, z obolałymi nogami po trekkingu było czystą przyjemnością!

Manitoba zaprasza!

Zdaję sobie sprawę z tego, że Manitoba nie jest super popularna dla turystów. Jestem jednak zdania, że w każdym miejscu na Ziemi można znaleźć zapierające dech w piersiach widoki. Moim faworytem w Kanadzie też są  góry skaliste, ale jestem ciekawa co mają do zaoferowania inne prowincje, a jak widać, mają bardzo wiele. Zachęcam was do poznawania wszystkich prowincji kanadyjskich z Manitobą i Saskatchewan na czele 😉 

Macie jakieś swoje ulubione miejsca w Kanadzie, które są raczej mało popularne? Dajcie mi koniecznie znać! Chcę je zobaczyć 😉 

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.