Wreszcie przyszła do nas wiosna!

Opowiadałam już jak wygląda kanadyjska zima, a że po zimie zwykle powinna przyjść wiosna, dzisiaj właśnie parę słów o tej najbardziej wyczekiwanej porze roku w Kanadzie. Zapraszam!

Wiosna

Kojarzy się z kwitnącymi drzewami i kwiatami. Z coraz cieplejszymi dniami i wciąż jeszcze chłodnymi nocami. Z topieniem marzanny, świętami Wielkanocnymi, majówką. Z deszczem i tęczą, z błotem i pierwszymi bocianami.

Co zwiastuje wiosnę w Kanadzie? Zacznijmy od tego, że Pani wiosna zgodnie z uzgodnioną datą, powinna przyjść 20 marca. Jednak niestety, w Kanadzie Pani wiosna drwi sobie co roku z mieszkańców, wyczekujących w nadziei na cieplejsze dni. W marcu Kanadyjczycy zaczynają się modlić o to, aby nie było kolejnej burzy śnieżnej, ewentualnie odśnieżają swoje podjazdy zastanawiając się gdzie odgarnąć śnieg, bo wszędzie już brak miejsca. Zbrodnią byłoby schować do szafy ciepłe obuwie, szalik i rękawiczki.

Kwiecień

Kiedy w kwietniu w Polsce ludzie zapominają co to śnieg, my nadal podziwiamy roztapiające się w żółwim tempie metrowe zaspy, brodzimy po kostki w wodzie podczas każdego spaceru i wnosimy do domu tony błota, które musimy sprzątać codziennie po pięć razy dziennie. A kiedy pogoda podejrzliwie staje się coraz bardziej znośna i zaczynasz myśleć, że to może już(!), nagle spada śnieg i umiera w tobie ostatnia nadzieja na pożegnanie długiej zimy.

Maj

W maju można czuć się już bezpieczniej. Oczywiście nadal irytujące są zdjęcia wszystkich znajomych z Polski, którzy prażą się w upalnym słońcu, kiedy u Ciebie temperatura nie przekracza 15°C.  Ciesząc się z tego co masz, odważasz się schować najcieplejsze zimowe ubrania i udajesz, że jest ci ciepło w wiosennej kurteczce i adidaskach. Tak naprawdę, zaczyna docierać do twojego zmarzniętego móżdżka, że oto wiosna przyszła i rozsiada się na dobre, kiedy wszyscy Kanadyjczycy, jak jeden mąż, zaczynają robić wiosenne porządki.

Nareszcie wiosna!

To jest to, co lubię najbardziej! Zapach świeżo koszonej trawy, dłubanie w malutkim ogródku, spędzanie coraz więcej czasu na zewnątrz. W Kanadzie wiosna przychodzi bardzo powoli, ale kiedy już przyjdzie, nie sposób jej pominąć. Nagle wszyscy ludzie wychodzą z domostw, uśmiechają się do siebie, zajmują się krzątaniną przy wiosennych porządkach. Miasteczka ponownie zaczynają żyć, a w powietrzu coraz częściej unosi się dym z palonego ogniska lub zapach świeżo grillowanych burgerów.

Co jeszcze się zmienia? Kwiaty nie zakwitają tak szybko jak w Polsce i trawa jest dłużej sucha i bez koloru. Nie przylatują bociany, ale przylatują gęsi. Śpiew ptaków z rana staje się donośniejszy. Zaczynają budzić się zwierzęta poczynając od tych mniejszych jak wiewiórki, kończąc na tych najbardziej głodnych jak niedźwiedzie.

Plusem jest to, że nie musimy chodzić po trawnikach i chodnikach slalomem, w celu ominięcia niespodzianek pozostawionych przez właścicieli swoich pupilów.

Kanadyjska wiosna z przymrużeniem oka

Oczywiście opisana „wiosna” nie wygląda wszędzie tak samo. W Manitobie mamy takie, a nie inne zimowo-wiosenne problemy. Każda prowincja ma swoje małe zwiastuny nadejścia tej pięknej pory roku. Jadąc wiosną do Kolumbii Brytyjskiej zabierz ze sobą parasol, a najlepiej cały przeciwdeszczowy ekwipunek. Nowa Szkocja wiosną to obowiązkowe gumiaki, najlepiej takie po pas, inaczej utoniecie w tonach błota.

Podsumowując, pomimo, że wiosna jest kapryśna, to zawsze oznacza koniec zimy i można jej wybaczyć wszystko, nawet ogromne dziury na naszych drogach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *