Zamożni mieszkańcy Manitoby-pierwsza praca w Kanadzie

pierwsza praca w Kanadzie

Poszukiwania pierwszej pracy w Kanadzie, szczególnie w Winnipeg nie należą do najprostszych. Kanadyjczycy bardzo cenią sobie kanadyjskie wykształcenie i doświadczenie, czego większość przyjezdnych nie posiada. Sam start może być ciężki, ale od czegoś trzeba zacząć. Dzięki mojej pierwszej pracy w Kanadzie mogłam zobaczyć jak żyje bogatsza część społeczeństwa.

Żadna praca nie hańbi

W swoim krótkim życiu miałam okazję pracować w przeróżnych miejscach. Od pozycji managera do nic nie znaczącego pionka w fabryce jak z horroru. Bywały chwile gdzie nie miałam siły wstać z łóżka żeby zmierzyć się z kolejnym dniem pracy. Teraz wiem, że gdyby nie te wszystkie doświadczenia, nie byłoby mnie tutaj. Przeprowadzka do Anglii pokazała mi, że nic nie jest łatwe i przyjemne w początkach emigracji. Wylałam wtedy ocean łez. Jednak nic nie poszło na marne! Wszystkie te doświadczenia sprawiły, że byłam dobrze przygotowana na start w Kanadzie.

Po przylocie najpierw aplikowaliśmy o lepsze pozycje, jednak szybko przekonaliśmy się, że bez kanadyjskich referencji nic nie możemy zdziałać. Tak oto, moją pierwszą pracą w Kanadzie, była pozycja Residencial Cleaner, czyli nic innego jak serwis sprzątający.

Nie jest niczym dziwnym, że ludzie korzystają z usług ekipy sprzątającej. Szczerze mówiąc, gdybym miała tak duży dom jak niektórzy ludzie, których regularnie odwiedzaliśmy, sama zdecydowałabym się na zamówienie serwisu. W innym wypadku, musiałabym spędzić pół życia na sprzątaniu…

Niepozorne

Kanadyjczycy raczej nie lubią obnosić się z tym, że posiadają więcej niż zwykły śmiertelnik. Cała masa domostw,  na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo niepozorna, ale za to po przekroczeniu progu, od razu wiesz z kim masz do czynienia.

Miałam swoich ulubieńców, a jednym z nich był…

Szklany dom

Mieszkał w nim mężczyzna w średnim wieku, artysta. Trzy piętra plus piwnica. Dziewczyny nienawidziły w nim sprzątać. Wielki dom=masa pracy, szczególnie, że facet kochał psy i posiadał dwa wielkie, kudłate, wiecznie liniejące się cielska, którym pozwalał włazić wszędzie.

Kochałam ten piękny dom ze szklanymi ścianami. Kochałam te dwa wielkie, zawsze wylizujące mi twarz psiaki. Nie mogłam odmówić sobie podglądania sztuki, nad którą pracował właściciel i do teraz mam przed oczami obrazy, które malował. Pierwszy raz w życiu widziałam projekt domu z przesuwaną wewnątrz ścianą, za którą schowany był sekretny pokój, biuro.  Do dzisiaj zazdroszczę specjalnie wybudowanego pomieszczenia w piwnicy, gdzie w odpowiedniej temperaturze były przechowywane wina. Jedynym pomieszczeniem, do którego nie wchodziłyśmy, był kryty basen. Ten dom zapamiętam na długi, długi czas.

Galeria sztuki

Zdarzały się osoby, które miały totalnego bzika na punkcie dzieł sztuki i w każdym możliwym kącie domu zobaczyć można było obrazy, rzeźby, fotografie czy specjalne wydania książek. Nie wolno nam było tego dotykać, a gdy trzeba było zetrzeć kurz gdzieś dookoła drogocennych przedmiotów, niemalże wstrzymywałyśmy oddech.

Pałac

Zazwyczaj klienci zamawiali cotygodniowe wizyty, ale zdarzało się, że niespodziewanie zadzwonił ktoś z jednorazową prośbą o serwis. Takim właśnie miejscem był „pałac”. Dom ten, miał tyle pokoi, że można było się zgubić! Właściciele, dokładnie tak, jak na filmach, przechadzali się po drewnianych podłogach i kamiennych posadzkach w pełnym obuwiu. To, co zostało mi w pamięci po tym miejscu, to niesamowite kolekcje szachów. Figury zrobione z przeróżnych materiałów jak drewno, kamień, kryształ a nawet kość i słoniowa.

On and On and On…

Mogłabym tak opowiadać i opowiadać. Każde miejsce było na swój sposób wyjątkowe. Na początku nie spodziewałam się, że mogę zobaczyć piwnice przerobione na bary, zaopatrzone w stoły bilardowe, albo naprawdę niezłe siłownie czy specjalny pokój do grania w hokeja.

W jednym z domów przywitało nas pięć pięknych, wiecznie uśmiechniętych Goldenków. Widać było, że to psy wystawowe, a właściciele byli tak dumni, że obwiesili ściany portretami psiaków. Zawsze uśmiecham się na myśl o tej rodzinie.

Po tej pracy zostały mi dobre wspomnienia i niestety…słabość do pięknych mebli. Skutkuje to tym, że albo nic mi się nie podoba, albo kiedy już coś znajdę muszę sporo oszczędzać żeby móc pozwolić sobie na zakup. Dlatego też urządzanie domu idzie mi z prędkością ślimaka 😉

Co do samych właścicieli, to bywało różnie. Spotkałam masę fantastycznych osób, które traktowały nas z szacunkiem i chętnie zabawiały rozmową, czy proponowały lemoniadę w upalne dni. Niestety zdarzali się ludzie, którzy chodzili za nami krok w krok i sprawdzali po dziesięć razy czy wszystko lśni na błysk, wiecznie z czegoś niezadowoleni.

Na koniec mam prośbę. Poszukuję sprawdzonych sklepów meblowych w Winnipeg i miejsc z fajnymi dekoracjami. Jeśli znasz jakieś specjalne miejsce, to proszę daj znać! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *