Zmieniasz imię? Chyba oszalałeś!


Zmiana miejsca zamieszkania, szczególnie do innego kraju, ma swoje następstwa. Jednym z nich jest zmiana imienia lub nazwiska, a czasami nawet obu! Dobrze czytacie i wiem, że niektórzy z was pewnie teraz popukają się w głowę. Pozwólcie mi jednak wytłumaczyć, jak sprawa wygląda z punktu widzenia osoby, która mieszka poza granicami Polski.

Polacy zapominają o swoim pochodzeniu

Ile razy słyszałam, że Polacy wyjeżdżający za granicę „zapominają ojczystego języka” lub „uważają się za lepszych, bo znają inny język”, wszystko oczywiście z pewną dozą sarkazmu. Nie oceniam, powiem wam jak to wygląda z mojej perspektywy.

Wyjeżdżając z Polski, miałam problem z mówieniem po angielsku. Bardzo często zapominałam słów, bałam się odezwać itd. Teraz, kiedy cały czas jestem w otoczeniu, gdzie muszę używać języka angielskiego, czytam książki i oglądam filmy w tym języku, czasami zdarza mi się zapominać polskich słów! To nie jest tak, że nagle robi się ze mnie „wielka Kanadyjka”… To trochę tak, jakby mieć na końcu języka dane słowo i nie móc go wypluć. Podejrzewam, że dzieje się tak dlatego, że przejmuje się jakąś część słownictwa od tutejszych, a niektórych powiedzeń/zwrotów czy słów nie da się od tak instynktownie przetłumaczyć. Jest mi czasami z tego powodu strasznie głupio, bo wiem jaki stosunek do takich „pomyłek” mają inni Polacy.

Zmiana imienia/nazwiska

Tak jak wtrącenie angielskiego słowa pomiędzy polskie zdanie może niektórych drażnić, tak zmiana nazwiska czy imienia doprowadza już do białej gorączki. Osoby, które myślą, że ktoś to robi po to, żeby móc poczuć się bardziej „światowym”, czasami nie mają pojęcia jak to wszystko się odbywa. Prosty przykład – nasze nazwisko: Chłosta. Piękne polskie nazwisko, po co je zmieniać? Niestety, to co dla nas jest naturalne, w  angielskojęzycznym kraju jest już dużym problemem. Pierwsza zmiana jaka następuje to oczywiście zanik litery ł, która jest polskim znakiem. Nasze nazwisko we wszystkich dokumentach wygląda już tak: Chlosta. Jeśli dodamy do tego jeszcze angielską wymowę, to z ch, robi się w tym przypadku i nasze nazwisko brzmi: Klosta. Trochę daleko w tym wypadku do: Chłosta, prawda?

Co więcej, można zaobserwować jak na przestrzeni wielu pokoleń zmieniają się polskie nazwiska. Niejednokrotnie Kanadyjczycy, którzy mieli w rodzinie Polaków (dziadkowie czy pradziadkowie) mają „pozostałości” po polskich nazwiskach. I tak np. kobieta, która poślubia Polaka z nazwiskiem Kowalski, nie nazywa się już Kowalska! Jej nazwisko pozostaje dokładnie takie jak męża, czyli Kowalski. Idąc dalej, bardzo często też zmienia się pisownia i w rezultacie można spotkać coś w rodzaju Kowalsky. 

Nazwiska mamy za sobą, teraz imiona. Moje imię nie jest dla Kanadyjczyków żadnym problemem, czasami pytają jedynie o pisownię, bo można je pisać na dwa sposoby, ale Paulina to Paulina i już. Co jednak ma powiedzieć mój małżonek? Grzegorz, cudowne imię! Jednak wyobraźcie sobie miny Kanadyjczyków, którzy nie mają w pisowni czegoś takiego jak rz. Kończy się zawsze na tym, że nie mają pojęcia jak przeczytać: Grzegorz i np. w poczekalniach u dentysty czy lekarza zawsze wołany jest po nazwisku. Często ludzie pytają jak wypowiedzieć jego imię i niestety, po usłyszeniu wymowy, nie są w stanie powtórzyć! Dlatego właśnie mój Mąż, od razu mówi żeby nazywali go angielskim odpowiednikiem swojego imienia, czyli Greg. W takim wypadku, zmiana imienia jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała.

A co z imionami dla dzieci?

Tak, wiem, że ostatnio w Polsce jest duża moda na nadawanie dzieciom egzotycznych imion i większość tego nie popiera. Jak dla mnie, to jest sprawa indywidualna i nie mnie wciskać nos w nie swoje sprawy. Mieszkając w Kanadzie, rozumiem, że sporo osób może nadawać dzieciom angielskie imiona, szczególnie, gdy nie planują powrotu do kraju. Dużym utrudnieniem jest wybrać imię, które ma polskie znaki, bo niestety i tak się tutaj nie przyjmie. Ubolewam nad tym, bo bardzo podoba mi się imię Łucja, ale Lucja, a w przyszłości pewnie Lucy, to nie to samo… Na szczęście są imiona, które jako tako pokrywają się w obu językach.

Podsumowując

Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się wytłumaczyć o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Jeśli zobaczycie, że ktoś nagle zmienia swoje imię czy nazwisko na profilach społecznościowych, to spróbujcie postawić się chociaż trochę w jego położeniu. To nie jest szpan czy uważanie się za kogoś lepszego, czasami po prostu życie wymaga od nas zmian. Nie popadajmy też w skrajności, bo nawet jeśli ktoś zdecyduje się na zmianę imienia czy nazwiska po to, żeby było mu łatwiej żyć w innym kraju, nie znaczy, że jadąc z wizytą do Polski będzie się przedstawiał angielską wersją swojej tożsamości. Przynajmniej taką mam nadzieję 😉

 

1 Comment

  1. Łucja – ładne imię. To może zapisać jako Wootshya? 😉 Autorem zapisu jest mój kanadyjski małżonek, (niemówiący po polsku), gdy usłyszał jak została nazwana moja nowourodzona (w Polsce) bratanica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.